Kosmetycznie

Jak szybko i bezpiecznie pozbyć się lakieru hybrydowego? Porównanie trzech metod, plusy i minusy

Pozostając na fali hybrydowych postów, dziś omówię, jak ściągam manicure hybrydowy. Ja już wspominałam w poście o alergii na hybrydy , niewłaściwe ściąganie przyczyniło się wg mnie do nasilenia reakcji alergicznych. No cóż, człowiek uczy całe życie na błędach. Zanim przejdę do omawiania poszczególnych metod, najpierw złota zasada, których trzymamy się niezależnie od tego, który sposób wybierzemy:

NIC NA SIŁĘ

Czyli nie skrobiemy, nie odrywamy, nie piłujemy jak drzewa w lesie. Wiem, że to trudne, bo sama nie należę do najcierpliwszych osób, ale zmądrzałam po szkodzie i tak samo was przestrzegam. Paznokcie bardzo łatwo zniszczyć nawet jednym „brutalnym” ściąganiem, a trudno doprowadzić do ładu. Mnie po przebojach z alergią i poacetonowym przesuszem zeszło dobre pół roku. Teraz moje pazurki nawet bez lakieru są dość twarde i błyszczące (czasami nawet zdarza mi się zapomnieć o aplikacji mojego domowego masełka), ale w pewnym momencie były już bardzo słabe i rozdwojone.

Uwaga, metody polegającej na spiłowaniu hybrydy ręcznie tylko za pomocą pilnika kosmetycznego nie omawiam, bo nigdy nie znalazłam na tyle cierpliwości, by jej spróbować, ale moja mama sobie ją bardzo chwali.

Najpierw ściągałam hybrydy acetonem.

Jest to najpopularniejsza metoda. Polega ona na spiłowaniu wierzchniej warstwy topu i przyłożeniu do paznokci nasączonego acetonem wacika. Następnie zabezpieczamy wacik, by aceton za szybko nie odparował – kawałków folii aluminiowej, specjalnych kapturków, gotowych folii z wacikiem, istnieje wiele gadżetów mających ułatwiać ten proces. Ja używałam popularnych klipsów, dokładnie takich klik. Wersja najbardziej hardcorowa (której absolutnie NIE POLECAM) przewiduje moczenie całych opuszków w miseczce z acetonem. Gdy odczekamy wystarczającą ilość czasu, usuwamy lakier z paznokcia za pomocą np. drewnianego patyczka lub tak zwanego stripera.

Beauty_and_Pastels / Pixabay
Wpis postanowiłam upiększyć ładnymi stylizacjami paznokci, nie są one mojego autorstwa

Zalety ściągania acetonem:

  • najtańsza metoda
  • nie wymaga specjalnych umiejętności
  • wszystkie potrzebne materiały są łatwo dostępne
  • mało angażująca (możemy np. zawinąć pazurki i oglądać w międzyczasie serial)

Wady:

  • aceton mocno przesusza paznokcie i ich okolice, a u bardziej wrażliwych osób może przyczynić się do złuszczania całych kawałków skóry z palców (true story)
  • zabiera dużo czasu
  • niektóre hybrydy są wyjątkowo opornie na działanie acetonu i by pozbyć się wszystkiego, musimy trzymać waciki naprawdę długo lub pocieramy zbyt mocno płytkę, chcąc zedrzeć resztki bazy
  • nieprzyjemny intensywny zapach

Jak sprawdziła się u mnie?

Jak już wspominałam, aceton spowodował u mnie niemałe spustoszenie. Paznokcie i skóra dłoni były bardzo przesuszone. W dodatku baza Semilac, a potem Indygo nie chciały w ogóle odchodzić i często zdarzało mi się niechcący pociągnąć zbyt mocno, zrywając resztki lakieru razem z warstwą płytki. Poza tym, za przeproszeniem, śmierdziało w całym w domu.

Photoshopoholic / Pixabay

Aceton u mnie się nie sprawdził, dlatego chcąc nie chcąc, przełamałam się i zainwestowałam we frezarkę.

Metoda druga: ściąganie hybryd frezarką

Tutaj wchodzimy już na wyższy poziom zaawansowania. Lakier spiłowujemy za pomocą frezarki kosmetycznej, bez użycia acetonu.

Pozytywne strony tej metody:

  • najszybszy sposób na pozbycie się hybrydy
  • idealna dla osób wrażliwych na aceton
  • nadaje się również do ściągania hybryd, które nie rozpuszczają się w acetonie (a są takie na rynku)

Co może nas odstraszyć?

  • wysoki koszt początkowy – najtańsze frezarki znajdziemy w przedziale 30-80 zł, najtańsze o jakości do przyjęcia od ok. 150 zł w górę, o cenie profesjonalnych sprzętów nawet nie będę wspominać
  • wymaga wprawy i koncentracji podczas użycia, w przeciwnym razie możemy sobie zrobić dużą krzywdę

Jak wyglądało to u mnie?

Początkowo skusiłam się na najtańszą dostępną frezarkę – na allegro mamy wiele ofert tego samego modelu – taka mała, różowa za ok. 30 zł. Całe szczęście, że kupiłam w opcji z darmowym zwrotem. Jakość była absolutnie adekwatna do ceny – sprzęt tak „bił” na boki i drgał, że miałam problem utrzymać ją prosto w ręce. Nie wyobrażam sobie precyzyjnie operować frezem na paznokciu, zwłaszcza przy moim braku doświadczenia. Co zresztą nie było mi dane, bo silniczek wyłączał się po przyłożeniu do paznokcia. Później doczytałam, że jest to przypadłość tanich frezarek, ze względu na zbyt niską moc. Nauczona doświadczeniem, poświęciłam większą kwotę i zainwestowałam w „najtańszą z lepszych” frezarek, czyli JD 500. Moja kosztowała ok. 150 zł i ma moc 35W. Póki co jestem z niej zadowolona. Czytałam o niej negatywne opinie, ale często były to wypowiedzi kosmetyczek, profesjonaliści mają oczywiście inne oczekiwania wobec sprzętu niż ktoś, kto go używa raz na tydzień, dwa. Do użytku domowego, jak dla mnie, wystarczy. Niestety, ale ta metoda również nie mnie satysfakcjonowała w 100 procentach – choćbym się nie wiem jak starała, zawsze albo zajechałam na paznokieć, albo chodziłam z resztkami bazy. Ewentualnie mordowałam się z bloczkiem polerskim przez pół godziny, by to jako tako wyglądało. Frezarkę mam od pół roku, a dalej nie mogę jej do końca okiełznać, niektórym widocznie pewne rzeczy nigdy nie będą dane 😉

Photoshopoholic / Pixabay

I na sam koniec metoda, nomen omen, hybrydowa

Czyli połączyłam to, co najlepsze z obu metod 🙂 Wiem, że Ameryki nie odkryłam i na pewno wiele osób też pozbywa się hybryd w ten sposób. Najpierw ściągam większość hybrydy frezarką. Gdy na paznokciu mam już tylko cienką warstwę koloru, a miejscami przebija baza, odkładam frezarkę na bok, a pozostałe resztki odmaczam. Nie używam do tego czystego acetonu, ale zielonego zmywacza z Isany, który ma aceton w składzie, ale nie działa tak agresywnie i nie przesusza. Zmywacz przelewam dla wygody do buteleczki z pompką, kupioną na 2,50 zł, a waciki kosmetyczne przekrawam na 4 trójkąciki. Całość zabezpieczam oczywiście klipsami. Ponieważ hybrydy jest już niewiele, wystarczą dosłownie 2 – 3 minuty, a lakier z bazą odchodzą same, wystarczy lekko przejechać patyczkiem do skórek, by je usunąć.

Plusy:

  • nie niszczy paznokci
  • nie wymaga dużej sprawności w operowaniu frezarką
  • niezbyt czasochłonna

Minusy:

  • koszt frezarki

Ta metoda sprawdza się u mnie świetnie, kondycja paznokci się zdecydowanie poprawiła, nawet zdołałam je zapuścić do tego stopnia, że aż musiałam skrócić, bo zaczęły mi przeszkadzać.

A jakiej metody Wy używacie? Zachęcam do komentowania, jeśli pominęłam coś w moim porównaniu 🙂