Kosmetycznie

Mini haul drogeryjny – co ciekawego znalazłam w Rossmannie i Hebe

Ostatnie tygodnie mijały mi w ciągłym biegu. Aż wreszcie stwierdziłam, że dość tego! I udałam w ramach resetu na mały shopping. Szczerze mówiąc, z kosmetyków miałam zamiar kupić jedynie serum do twarzy i tusz do rzęs, ale wyszło jak zwykle.

Co trafiło ostatecznie do mojego koszyka?

Zacznę może od tego co się nie załapało na zdjęcie, bo od razu schowałam go do kosmetyki z pozostałą kolorówką i całkiem zapomniałam wyciągnąć do zdjęć. Jest to tusz Bourjois , Volume Glamour Ultra Care Mascara, dokładnie ten: link do KWC.

Jak to jest z każdym chyba tuszem do rzęs, opinie są bardzo podzielone, albo ludzie piszą, że beznadzieja, osypuje itp. albo wychwalają, że najlepszy na świecie. Będę się musiała sama przekonać. Skusiłam się na niego, bo w przeciwieństwie do mojego sprawdzonego MaxFactore Masterpiece, był w promocji i kosztował 31,49 zł w Rossmannie. Mam wrażliwe oczy i często mi łzawią (a tusz spływa), a ten kosmetyk jest przeznaczony właśnie do wrażliwych oczu. Zobaczymy, co z tego będzie.

W Rossmannie kupiłam też kolejne mydło z Yope, tym razem Miód Bergamotka. Tego konkretnego zapachu jeszcze nie miałam, ale każdym do tej pory byłam zachwycona, mam nadzieję, że się nie zawiodę. Cena była praktycznie taka sama jak w sklepach online, czyli 14,99 zł.

Ze sprawdzonych produktów kupiłam też dezodorant z Alterry w kulce z szałwią i melisą. Nie wiem, które to już moje opakowanie, bardzo go lubię. Przeważnie używałam ałunu w krysztale, ale raz na jakiś czasu kupuję też „normalny” dezodorant. Nie mam problemu ze zbytnią potliwością, zwłaszcza odkąd sama szyję ciuchy i zwracam większą uwagę na skład materiałów. Odradzam za to wersję z solą morską, raz po nią sięgnęłam i ledwo napoczętą wyrzuciłam do śmieci (a naprawdę to zdarza niezwykle rzadko). Też był akurat w promocji, czyli kosztował szaloną sumę 5,49 zł.

W promocji nie była za to kuracja na gorąco marki Jantar, zapłaciłam za nią 6,99 zł. Bardzo lubię ich serię bursztynową. Szampon często gości w mojej łazience, służy mi jako oczyszczający szampon. Cenię też ich wcierkę i uważam, że naprawdę działa, niestety ze względu na duszący zapach nie mogę jej używać zgodnie z przeznaczeniem, bo kończy się to załzawionymi oczami i ciągłym kichaniem. Zestaw jest polecany do suchych i łamliwych włosów, czyli dokładnie takich, jakie posiadam. Nie mogę się doczekać, aż ją wypróbuję, mam nadzieję, że spełni moje oczekiwania.

Do Hebe powędrowałam po serum z firmy Ava. Ostatecznie zdecydowałam się na serum pod oczy z algami i koenzymem Q10 z serii Beauty Home Care. Skład nie spodobał się tak bardzo innych kosmetyków, które miałam, ale tutaj dałam się złapać na promocję 1+1 (druga sztuka za symboliczny grosz) – tylko to serum było nią objęte. Za cenę 34,99 zł zakupiłam dwie sztuki i mam nadzieję, że nie pożałuję mojej decyzji.

Zakupem od czapy, którego dokonałam impulsywnie, była maseczka od Purederm, Dual Step Aqua Sleeping Pack z bambusem i peptydami. Producent deklaruje, że maseczka ma działać nawilżająco i odżywczo. Sięgnęłam po nią jedynie dlatego, że nie używałam dotychczas żadnej maseczki typu sleeping pack i chciałam jakąś przetestować. Dodatkowo kosztowała 7,99 zł, więc w razie gdyby się nie sprawdziła, niewiele stracę.

Miałaś któryś z tych produktów? Przypadł Ci do gustu, czy wręcz przeciwnie?