Anna czy Burda? Co wybrać?
Szyciowo

Skąd brać wykroje do szycia? Porównanie magazynów dostępnych na rynku

Niemal w każdym poradniku o tym, jak zacząć szyć, znajdziemy poradę, by na początku szyć proste projekty jak jaśki lub ściereczki kuchenne. Do mnie osobiście to nie przemawia – po zakupie maszyny do szycia pierwszą uszytą rzeczą była wprawdzie poszewka na poduszkę, ale nie miałam z tego zbytniej frajdy. Dlatego zlekceważyłam dobre rady i naukę szycia rozpoczęłam od tego, co mnie najbardziej pociągało – szycia ubrań. Stanęłam więc wobec problemu, skąd brać wykroje? Mamy dostępne różne magazyny na rynku, ale czytając opinie w sieci, można dojść do wniosku, że żaden nie jest dobry. Dziś krótkie podsumowanie moich doświadczeń. Skupię się wyłącznie na drukowanych pozycjach, źródła online to trochę inna bajka. Wiele osób zaczyna też w ten sposób, że odrysowuje wykroje na wzór starych ubrań. Nie będę tłumaczyć, czemu to zło, bo inni zrobili to już lepiej: klik. Jak widać, mam w posiadaniu jeden numer Diana Moda, ale nie będę go recenzować, bo nie uszyłam ani jednej rzeczy, kupiłam go jedynie ze względu na dodatek o szyciu bielizny, a reszta wzorów nie prezentuje się zbyt zachęcająco.

Moja kolekcja jest niemała i wciąż rośnie (od momentu zdjęcia doszły chyba ze trzy magazyny). Wszystkie przechowuję w foliowych koszulkach, żeby nie pogubić arkuszy z wykrojami:

Zacznę od najpopularniejszego magazynu, dostępnego niemal wszędzie, czyli

Burda

Burda ma zarówno wiele gorących zwolenników, co przeciwników. Mój stosunek do Burdy jest dość mieszany i już wielokrotnie zarzekałam się, że nie kupię już ani jednej, gdy Burda znowu to robi – wychodzi takie wydanie, że koniecznie muszę je  mieć, odkładam wszystkie aktualne projekty i szyję z nowego numeru.

Każdy numer ma wykroje damskie w rozmiarówce 36 – 44, wykroje plus-size w rozmiarach 44 -52, często pojedyncze wykroje dziecięce oraz coraz częściej pojawiają się modele męskie. Przeważnie mamy też specjalne wykroje dla osób niskich oraz wysokich. Oprócz tego zawsze jest kącik Szkoła szycia, gdzie krok po kroku pokazane jest, jak uszyć daną rzecz, porady dotyczące szycia (które się powtarzają w wielu numerach, np. te dotyczące przedłużania wykroju oraz artykuły-zapychacze o np. kosmetykach. Każdy model ma oznaczony model trudności. Przeważnie jest chyba około 40 wzorów, ale ciężko to oszacować, bo Burda lubi tworzyć „sztuczny tłok” i prezentować te same wykroje w różnych realizacjach, bądź pokazywać jako dwa różne modele de facto ten sam wykrój, tylko różniący się jednym detalem (np. brak kieszeni).

Arkusze wykrojów są w czterech kolorach, dzięki czemu się nie mylą, ale niestety zielone i niebieskie linie są czasami ciężkie do wypatrzenia. Dodatkowo wykrój ze Szkoły szycia jest oznaczony różowym tłem, więc odrysowanie go nie sprawia żadnych trudności. Papier jest bardzo delikatny i należy być ostrożnym. Instrukcje szycia zdążyły już obrosnąć legendą i faktycznie, zwłaszcza na początku, mogą się wydawać bardzo niezrozumiałe. Jeśli dopiero zaczynasz karierę domowej krawcowej, lepiej kup wydanie specjalne Szycie krok po kroku. Zawiera mniej modeli, ale arkusze wykrojów są dużo czytelniejsze, z grubszego papieru, a same modele uproszczone. Dodatkowo, instrukcje są obrazkowe i lepiej pokazują, co mamy zrobić.

Co lubię w Burdzie?

  • Burda, ze wszystkich magazynów, najbardziej podąża za trendami. Często, otwierając aktualny numer, widzę pełno tych samych ubrań, które zapełniają wieszaki w sieciówkach
  • zdjęcia są pięknie i kolorowe, czasami może udziwnione, ale zawsze ciekawe
  • z opisywanych tu magazynów, Burda prezentuje najbardziej moim zdaniem oryginalne modele, bywają zbędnie udziwnione i przekombinowane, ale wpadają w oko
  • mam 1.75 m wzrostu i fajnie mieć choć te kilka modeli dla kobiet wysokich

Czego NIE lubię w Burdzie?

  • podstawowy problem, który dla kogoś innego może być zaletą – moim zdaniem, wykroje są przewidziane bardziej dla kobiet o sylwetce gruszki. Praktycznie zawsze muszę poszerzać rękawy i powiększać w biuście, a z kolei spodnie wiszą na udach, bądź tworzy się nieestetyczna „torba” w kroczu
  • następną wadą są przekłamane zdjęcia – wiele razy dałam się nabrać i coś, co wyglądało na modelce jako stylowy oversize, w rzeczywistości okazywało się ogromnym worem, w którym zmieściłyby się ze trzy takie jak ja. Potem nauczyłam się patrzeć na rysunki techniczne, ale zwłaszcza na początku może to być przyczyną ogromnej frustracji. Jedynym pozytywnym aspektem jest to, że z tych płacht można jeszcze spokojnie wykroić potem jakiś normalny ciuch
  • Burda często podaje dziwne nazwy tkanin i dla osób jeszcze nieobeznanych w temacie wybór odpowiedniego materiału może być naprawdę trudny (jednym z najczęściej pojawiających się jest krepdeszyn. Po wrzuceniu tej nazwy chociażby w allegro mamy 0 wyników).

Burda pokazuje się co miesiąc i w większości numerów nie ma dla mnie nic ciekawego. A potem nagle wychodzi jeden taki numer, gdzie podoba mi się praktycznie każdy model i do których wracam non stop. Aktualna cena to 14,99 zł.

Kolejnym popularnym magazynem jest

Anna. Moda na szycie

Anna jest dla mnie przeciwieństwem trendowej Burdy. Tu znajdziemy raczej klasyczne, proste modele. Jeśli ktoś szuka wykrojów bazowych to Anna świetnie sprawdzi się jako ich źródło. W każdym magazynie znajdziemy wykroje na spódnice, sukienki, bluzki, często płaszcze i kurtki. Nie mamy jak w Burdzie kropeczek określających stopień trudności, jedynie niektóre modele są zaznaczone jako łatwe. Anna oferuje jedynie modele kobiece oraz praktycznie w każdym wydaniu mamy kącik z dodatkami – mogą to być torebki, czapki, szale itd, łącznie około 50 różnych wykrojów (ale są one modułowe, więc znowu mamy sztuczny tłok, bo czasami jest to 5 wariacji jednego modelu). Co do rozmiarówki, to jeśli wpadnie nam jakiś wykrój w oko, dobrze jest przed zakupem sprawdzić w jakim rozmiarze jest wykrój – z tym jest bardzo nierówno i wykroje potrafią być zarówno w rozmiarach od 40 do 52, jak i od 36 – 40. Ostatnio wpadł mi w oko wykrój na kombinezon, kupiłam na szybko, by w domu odkryć, że jest jedynie w rozmiarach 34, 36 i 38 (noszę 42…).

Zdjęcia również są proste, modelki nie mają przekombinowanych póz, więc można sobie mniej więcej wyobrazić, jak dane ubranie może na nas leżeć. Na początku szyłam głównie z Anny, ponieważ nie tylko modele są proste, ale do każdego mamy zrozumiały opis krok po kroku, często z obrazkami. Co jeszcze wyróżnia Annę, to dodane już zapasy na szwy i podłożenia. Dla wielu osób będzie to pewnie zaleta, dla mnie nie bardzo, bo Anna zakłada 1,5 cm dodatku na szew, a ja sama dodaję przeważnie 1 cm i potem muszę się pilnować, żeby o tym pamiętać.

Co lubię w Annie?

  • modele są modułowe, więc możemy sobie je dopasować do własnych potrzeb (np. długość spódnicy, krój rękawa itd.)
  • Anna daje bardzo wyraźnie wskazówki co materiałów, jakich powinnyśmy użyć i przeważnie daje kilka alternatyw
  • szacowane zużycie materiału nie jest aż tak zawyżone jak w Burdzie

Czego NIE lubię w Annie?

  • przy modelach z dzianin zdarza się, że trzeba ubranie sporo zwężać
  • nie ma modeli dla osób wysokich i muszę przedłużać każdy wykrój
  • arkusze z wykrojami są dwukolorowe i można się w nich pogubić

Anna ukazuje się co kwartał i obecnie kosztuje 11,99 zł.

Stosunkowo nowym magazynem na naszym rynku jest Szycie. Z regularnych wydań nie skusił mnie żaden numer do tej pory. Co innego wydanie specjalne wydanie czyli

Szycie Extra

Szycie Extra proponuje modele w stylu, który dla mnie jest pośredni między Anną a Burdą – wzory są ciekawe, wpadające w oko, ale zarazem dość klasyczne, więc modne „zawsze”. Wydanie Extra ukazuje się dość nieregularnie, w zeszłym roku było jedno wydanie z modą damską i jedno z modą dziecięcą. W tym roku wyszedł już trzeci numer, w tym jeden poświęcony tylko sukienkom. Liczba modeli również się waha, w jednym wydaniu było 38, w sukienkowym tylko 20. Rozmiarówka również bywa przeróżna. Nie ma podanych stopni trudności, ale modele są raczej mało skomplikowane, a instrukcje są zrozumiałe. Zdjęcia są aranżowane jak w Burdzie, ale dobrze prezentują dany model. Co jeszcze lubię w Szycie Extra, to fakt, że zamiast 4 arkuszy z wykrojami mamy ich 6. Dzięki temu zdecydowanie czytelniejsze i kopiowanie wykroju idzie o wiele szybciej. Mamy również jasno określone, jakich materiałów powinniśmy użyć.

Co lubię w Szycie Extra:

  • więcej arkuszy z wykrojami, dzięki czemu są czytelniejsze
  • interesujące modele
  • uszyte ubrania leżą dobrze bez wprowadzania poprawek (albo do tej pory miałam szczęście)

Czego NIE lubię w Szycie Extra:

  • niepełna rozmiarówka – większość modeli jest dostępna w 3 rozmiarach

Szycie Extra ukazuje się nieregularnie, a cena magazynu to 13,99 zł.

Oprócz polskojęzycznych magazynów mamy również dostępne na rynku wydania obcojęzyczne. Z zagranicznych magazynów skusiło mnie polecane wszędzie

Ottobre Design Woman

Ottobre Design Kids ukazuje się regularnie jako magazyn z dziecięcymi wykrojami, edycja Woman jest poświęcona modzie damskiej. Raz ukazało się wydanie specjalne Family z modelami męskimi (rozmiary 46-60), damskimi w rozmiarach 32-44 oraz 46-56. Proponowane ubrania są idealnie, jeśli chcemy uzupełnić naszą garderobę w modele basic. Ottobre nam nie pokazuje żadnej ekstrawagancji, ubrania są ultra proste i klasyczne. W prostocie jest jednak największa siła Ottobre – ubrania leżą świetnie, a poza tym nigdy nie wyjdą z mody (dlatego można spokojnie kupować starsze numery). Dla niektórych mogą być pewnie nudne, ale na co dzień najczęściej noszę jednak ubrania uszyte z wykrojów Ottobre. Co jeszcze istotne – wykroje są chyba projektowane na wyższe osoby, bo to jedyne wykroje, w których bluzki, rękawy i nogawki są tej długości co trzeba i nie muszę nic przedłużać.

Rozmiarówka jest naprawdę bogata – od 34 do 52 (każdy wykrój!). Modeli jest jednak stosunkowo mało, gdyż przeważnie jest ich 18. Co do sugerowanych materiałów, są one opisane naprawdę konkretnie – mamy podane nawet, o ile procent powinien się rozciągać dany materiał. Sam magazyn jest wydany na porządnym kredowym papierze, podobnie jak arkusze z wykrojami (chociaż najnowsze zakupione przeze mnie wydanie Ottobre Design Family ma już arkusze z normalnego papieru, choć i tak grubszego niż te w innych magazynach). Kropeczki wskazują nam stopień trudności. Co mnie zaskoczyło na początku, to że o ile pozostałe magazyny ułatwiają nam życie i każdy rozmiar jest wyrysowany inną liną (przerywaną, gwiazdki, kropeczki itd.), to w Ottobre mamy każdy rozmiar narysowany linią ciągłą. Arkusze są dość przejrzyste, wykroje są w 4 kolorach, ale mimo wszystko często się gubiłam, zanim przyzwyczaiłam się do nowego systemu.

Nietypowe jest również, że ubrania są prezentowane na modelkach w najróżniejszych rozmiarach i wieku. Co więcej, zawsze obok zdjęcia mamy informację, ile wzrostu ma modelka oraz jaki nosi rozmiar.

Co lubię w Ottobre?

  • ubrania są skonstruowane tak, że leżą idealnie i są bardzo wygodne
  • klasyczne modele basic, których zawsze potrzebujemy w garderobie
  • zdjęcia dobrze pokazują nam, jak będzie wyglądało ubranie
  • wykroje nadają się dla wyższych osób ze stosunkowo długim tułowiem

Czego NIE lubię w Ottobre?

  • brak polskiej wersji językowej
  • modele nie są zbyt innowacyjne, często się powtarzają
  • trzeba uważać przy kopiowaniu wykroju ze względu na wszystkie rozmiary narysowane tą samą linią
  • stosunek ceny do ilości modeli (choć z drugiej strony jakość wykrojów jest fantastyczna)

Ottobre Design Woman wychodzi dwa razy w roku (na każdy sezon), a cena waha się w zależności od miejsca, gdzie je kupujemy. W internetowych sklepach z tkaninami i pasmanteriach jest to przeważnie około 40 zł (najnowsze wydania są czasami droższe), stacjonarnie w Empiku widziałam aktualne wydanie za 60(!) zł. Na samym czasopiśmie cena sugerowana na Polskę to 43 zł.

Innych magazynów póki co nie testowałam i nie czuję takiej potrzeby, moja kolekcja wykrojów jest na tyle bogata, a zaplanowanych uszytków jest tak wiele, że powinno mi to wystarczyć na dłuższy czas 🙂 .

%d bloggers like this: