Kosmetycznie

Tania szczoteczka soniczna – czy to możliwe? + aktualizacja wieczornej pielęgnacji

W zeszłym roku opisałam mój wieczorny demakijaż, w którym główną rolę grała gąbeczka Konjac i silikonowy płatek. Jednak za sprawą pewnego małego gadżetu oczyszczanie twarzy wskoczyło u mnie na totalnie wyższy level. Nie ukrywam tego, że uwielbiam różne kosmetyczne gadżety i soniczna myjka do twarzy kusiła mnie od dawna. Niestety wszyscy znamy cenę oryginalnej Foreo Luny. Mój zdrowy rozsądek nie pozwoliłby mi wydać takiej kwoty na coś, co nie jest mi niezbędne do życia, dlatego zaczęłam się rozglądać za sensowną alternatywą.

Tania dobra myjka soniczna – da się?

Udało mi się upolować na wyprzedaży soniczną szczoteczkę do mycia twarzy marki FINENESS model Pro FE-LV. Jest wykonana z silikonu, z jednej strony posiada wypustki masujące (strona myjąca), z drugiej strony jest prążkowana (strona masująca). Wypustki są miękkie, ale skutecznie oczyszczają skórę. Kształtem różni się od Luny marki Foreo i to akurat uważam za jej plus. Nawet śliska mokra myjka leży dobrze w dłoni (i nie wygląda jak ewidentna podróbka dzięki temu). Mam ją od lipca i wciąż nie musiałam jej ładować ponownie, mimo że używam je niemal codziennie. Intensywność drgań można oczywiście regulować według potrzeb. Biorąc pod uwagę jej cenę (50 zł!) był to strzał w dziesiątkę.

Jak używam silikonowej myjki?

Proces z grubsza wygląda podobnie: najpierw rozpuszczam makijaż balsamem do demakijażu z przepisu Czarszki. Dokładnie masuję twarz, by pozbyć się kosmetyków i zbieram wszystko wilgotną gąbeczką celulozową. Następnie na zwilżonej buzi rozprowadzam łagodny żel do mycia twarzy i odpalam myjkę. Nie trzymam się programu mycia (myjka tak jak Luna daje nam znać, w którym momencie przejść do innej partii twarzy). Mam wrażenie, że koncentrując się przez minutę tylko na np. jednym policzku, robię więcej złego niż dobrego. W ten skóra jest podrażniona, a nie oczyszczona. Jeżdżę sobie tak po całej twarzy, aż do momentu, gdy szczoteczka zasygnalizuje koniec programu. Spłukuję starannie resztki żelu i przystępuję do dalszej pielęgnacji.

Jak oceniam efekty? Warto?

Szczoteczki używam już ponad pół roku i aktualnie nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji bez niej. Skóra jest oczyszczona, bez suchych skórek. Mam wrażenie, że moja wiotka skóra jest zdecydowanie jędrniejsza i ma poprawiony koloryt. Kluczowy jest wybór dobrego żelu, bo szczoteczka potęguje działanie środka myjącego. Jeśli będzie zbyt mocny, może nam podrażnić i wysuszyć cerę.

Tak oto tania budżetowa myjka sprawdziła się nadspodziewanie dobrze.

A jak Wasze doświadczenia z sonicznymi myjkami? Zbędny gadżet czy kosmetyczny must-have?

%d bloggers like this: