Kosmetycznie, Recenzje kosmetyków

Uczulenie na hybrydy – jak radzić sobie z alergią na lakiery hybrydowe?

Najprostszą  i najlepszą metodą na to pytanie będzie oczywiście – nie używać. Co jednak jeśli przyzwyczaiłyśmy się do perfekcyjnych paznokci? Nie mówiąc już o wydanych pieniądzach…

Zanim zainwestowałam w zestaw lakierów hybrydowych i lampę, wolałam się upewnić, czy nie mam uczulenia na lakiery hybrydowe. Słyszałam o nim już wcześniej, dlatego najpierw wypróbowałam lakiery u mojej mamy, która kupiła sobie lampę UV i kilka lakierów Semilac na początek.  Nic się nie działo, więc zainwestowałam w zestaw Semilac Individual, zawierający lampę oraz zestaw lakierów. Wydał mi się najbardziej korzystny cenowo i kompletny z dostępnych wówczas.

Co powinno zwrócić moją uwagę już na samym początku?

Pieczenie! Podczas utrwalania każdej warstwy w lampie piekły mnie całe paznokcie. Głupia ja, myślałam, że to lampa grzeje. Dopiero potem, gdy zaczęłam poszukiwać lakierów, które mnie nie uczulają, zorientowałam się, że pieczenie znikło. To był pierwszy objaw, że większość lakierów hybrydowych nie jest dla mnie. W pewnym momencie zauważyłam również, że po każdym pomalowaniu paznokci lakierami hybrydowymi, pojawiały się u mnie dziwne plamy na ciele, zwłaszcza na buzi, często razem z lekkim katarem siennym. Na początku nie wiązałam tego z hybrydami, dopiero potem skojarzyłam fakty.

Co mogło się przyczynić do wystąpienia reakcji alergicznej?

Biorąc pod uwagę, że symptomy uczulenia wystąpiły od pierwszego użycia, możliwe, że alergia pojawiłaby się i tak. Na pewno jednak nie pomogły tutaj moje błędy początkującego – nakładanie zbyt grubych warstw, co skutkowało niedostatecznym utrwaleniem, bądź zalewaniem skórek, brak wprawy przy zdejmowaniu itd. Polecam filmik Candymony o tym, jakie błędy mogą się przyczynić do rozwoju uczulenia, zwłaszcza podejmującym pierwsze podejście do manicure hybrydowego.

Kolejnym czynnikiem, który pogarszał stan moich paznokci, było też bez wątpienia ściąganie lakieru poprzez odmaczanie w acetonie. W pewnym momencie gdy do typowych objawów alergii na hybrydy – opuchnięcie palców, pęcherzyki – dołączyło też łuszczenie skóry na opuszkach palców, przypisałam to również reakcji na lakiery. Dopiero rozmawiając z moją mamą, wyszło, że ona ma identyczną reakcję na aceton i jej pomogło odstawienie go. Skóra na palcach dosłownie odchodziła płatami i można było opuszek obierać niczym ziemniak ze skóry. U mnie skutkowało to prawdopodobnie nasileniem reakcji alergicznej, gdy podrażniona skóra dostawała kolejnego „kopniaka”. W dodatku u mnie baza Semilac trzymała się jak przymurowana i musiałam dość długo trzymać waciki z acetonem na paznokciach.

Niestety, ale jeśli reakcja już u nas wystąpi, należy jak najszybciej ściągnąć hybrydy. Z ewentualnymi eksperymentami należy poczekać, aż palce się zregenerują. Pomogą nam tu maści na wysypki alergiczne (nawet zwykły Fenistil, który zawsze jest pod ręką) i czysta wazelina, która stworzy ochronną warstwę dla podrażnionej skóry. Gdy już stan zapalny minie, dbajmy o regularne stosowanie kremów nawilżających, by opuszki jak najszybciej wróciły do normy.

Czy istnieją lakiery hybrydowe, które mnie nie uczulają?

Tak. Eksperymenty kosztowały mnie trochę czasu i pieniędzy, ale dały efekt. Wiem, że wiele osób w tym momencie popuka się w czoło i stwierdzi, że jestem głupia, ale po pierwsze: tradycyjne lakiery także mi nie służyły i moje paznokcie potrzebowały czasu, by dojść do siebie. A pazurki miałam pomalowane dwa dni, a nie (mniej więcej) dwa tygodnie. Po drugie, trochę już zainwestowałam, zwłaszcza na pierwszej fali entuzjazmu dorobiłam się małej kolekcji kolorów. Część na razie niestety dla mnie niedostępna, ale nie tracę nadziei  🙂 . Po trzecie, uwielbiam efekt jaki dają hybrydy, nie mówiąc już o tym, jak upierdliwe jest malowanie zwykłym lakierem i czekanie jak zaschnie.

Przechodząc do konkretów: jaki marki przetestowałam? Chciałam też jasno napisać: podkreśliłam słowo „mnie”, które jest w tym momencie kluczowe. Pewne marki lakierów mnie uczuliły, innych nie. Te, które są dla mnie bezpieczne, u kogoś innego mogą wywołać reakcję alergiczną. Nie uważam, że marki Semilac, NeoNail itd. są gorsze czy sprzedają badziewie. Wręcz przeciwnie, gdy koleżanki pytały mnie, jaki zestaw kupić na początek, poleciłam własnie ten, który sama kupiłam, marki Semilac, mimo że lakiery tej marki mnie uczulają, bo dalej uważam, że to dobra marka i fajny zestaw na początek.

Ostatnie podejście do „trefnych” lakierów. Zaczynając od dołu: NeoNail, Sapphire; PolishMe, Lavender Blue; Mollon Pro, Lucette; Semilac, Biscuit. Niestety, znowu wystąpiła reakcja alergiczna na małym palcu oraz palcu wskazującym.

Z jakimi lakierami eksperymentowałam?

Do tej pory sprawdzałam następujące produkty:

zwykła baza, wersja 2 w 1 (czyli baza-top), top i lakiery kolorowe marki Semilac :

wiadomo, bo od tego się zaczęło, wystąpiło uczulenie. Jeden wyjątek: Top No Wipe. Dostałam go w prezencie i z lekką obawą przetestowałam razem ze sprawdzoną bazą i kolorem. Nieznaczne pieczenie podczas utwardzania, ale póki co zero pęcherzyków czy opuchnięcia. Same lakiery kolorowe razem z bazą i topem innych marek wciąż mnie uczulają, ale mam wrażenie, że reakcja za każdym podejściem jest coraz słabsza. Testy wciąż trwają.

Lakiery kolorowe NeoNail:

również tu była reakcja alergiczna, ale jedna najsilniejsza z mojej głupoty – niedostatecznie utwardziłam mocno napigmentowany granat na jednej ręce, bo było widać ewidentnie po tym, że alergia pojawiła się tylko na tej właśnie dłoni. Niestety, ale od tego czasu za każdym razem pojawia się alergia.

Baza, top i lakiery kolorowe PolishMe:

marka chwaliła się formułą 3Free i była dość przystępna cenowo, więc się skusiłam. Jeszcze trafiłam na promocję i drugi lakier był w sumie gratis. Zacznę od jedynego plusa: faktycznie brak reakcji alergicznej, co było dla mnie zachętą do dalszych poszukiwań i inwestowania w droższe produkty EDIT: po ostatniej aplikacji pojawiła się reakcja alergiczna na jednym palcu 🙁. Firma już się chyba zwinęła z polskiego rynku i się nie dziwię. Jakość była STRASZNA. Ale naprawdę mega straszna. Pierwszy do kosza poleciał top, który zasechł sam z siebie po miesiącu. Generalnie wszystkie produkty są bardzo płynne i rozlewają po paznokciu, w zastosowaniu z oryginalnym top coatem wyglądało to bardzo nieestetycznie. W połączeniu z topem innej marki ujdzie. O paskudnych papierowych etykietach na buteleczkach nawet szkoda wspominać, po tygodniu się poobdzierały i lakiery wyglądały jak po dzikich przejściach.

Bazę jeszcze mam, ale nie wiem, czy jej będę używać. Może u stóp, gdzie lakier trzyma się dłużej. Lakiery PolishMe są bardzo nietrwałe, po kilku dniach odchodzą niczym naklejka w całości. Same kolory na innej bazie i pokryte porządnym topem są ok, dlatego je zostawiłam.

Proteinowa baza oraz top 3D Gloss od Indigo, jeden lakier kolorowy:

w bazie proteinowej pokładałam spore nadzieje, ponieważ widziałam wiele pozytywnych recenzji, niektóre blogerki, u których także pojawiła się alergia, polecały jako nieuczulającą. Dodatkowym atutem miała być trwałość, z natury mam bardzo wiotkie paznokcie, dlatego nie zawsze hybrydy trzymają się tak długo, jakbym sobie tego życzyła. Niestety, ale zarówno baza jak i top powodują u mnie reakcję uczuleniową. Bardzo żałowałam, bo to chyba najlepsze z przetestowanych do tej pory produktów, zarówno trwałość, jak i efekt końcowy zasługują na szóstkę z plusem. Pięknie się poziomują i zapewniają połysk. Z kolei sam lakier kolorowy nic złego nie robił, brak negatywnych skutków.

Top marki CND Shellac:

Kupiłam sam top, bo miałam już nieuczulającą bazę (PolishMe) i chciałam sprawdzić, czy sama zmiana bazy i topu mi pomoże. Nie pomogła, więc z bólem serca (i kieszeni) miałam zainwestować w lakier kolorowy, ale na całe szczęście trafiłam na inną markę, bardziej korzystną cenowo. Co do samego topu: nie uczula, jest trwały, ale szczerze mówiąc, nie wydaje mi się wart swojej ceny, bo w porównaniu z efektem, jaki dawał top Indigo, wypada średnio.

I wisienka na torcie, czyli Mollon Pro.

W tej chwili posiadam bazę pielęgnacyjną Hybrid Care oraz kilka lakierów kolorowych. Wreszcie trafiłam na produkt, który:

  • nie uczula
  • wygląd i trwałość mnie zadowalają
  • nie kosztuje miliona monet

Mam głównie lakiery z serii Hybrid Care, czyli mające pielęgnować naszą płytkę paznokcia. Nie wiem, czy to działa, dla mnie najważniejsze jest ustąpienie uczulenia i na pewno, gdy wykończę top Shellaca, kupię top Hybrid Care. Jedyne minusy: jeśli chodzi o serię Hybrid Care, dostępne są tylko większe pojemności (12 ml). Co oznacza, że chociaż przeliczając wychodzi mniej więcej tak jak Semilac, czy NeoNail, to jednorazowo musimy wydać więcej. Kolejnym minusem jest mała popularność, a co za tym idzie mniejsza dostępność stacjonarnie czy mniej swatchy w sieci, przez co większość kolorów kupujemy w ciemno. Co zamierzam swoją drogą zmienić, post z moją kolekcją lakierów Mollon Pro już czeka w kolejce 🙂

Mam nadzieję, że choć trochę pomogłam osobom walczącym z alergią na lakiery hybrydowe. Zanim zainwestujemy w lampę i resztę akcesoriów, dobrze jest sobie przetestować, czy to na pewno dla nas. Choć jak widać, nie zawsze jesteśmy w stanie to przewidzieć.